Mówimy bez krtani




Połączone Zdarzenia

  • Przykładowe wydarzenie: Lutego 01, 2013 - Lutego 02, 2013

Autor Wątek: O naszej chorobie  (Przeczytany 2344 razy)

Offline Eryk

  • Administrator
  • Administrator
  • Nowy użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 48
  • Reputacja +8/-0
    • Zobacz profil
  • Profil: Inne
O naszej chorobie
« dnia: Stycznia 28, 2013, 18:42:37 »
« Ostatnia zmiana: Stycznia 29, 2013, 18:47:07 wysłana przez Eryk »

heniek50

  • Gość
Odp: Przykładowe wydarzenie Temat
« Odpowiedź #1 dnia: Stycznia 29, 2013, 10:27:15 »
WITAM MILO WSZYSTKICH !
NO COZ TRZEBA ZACZAC COS PISAC O SOBIE ZEBY SIE BLIZEJ POZNAC I SZUKAC RAD ODNOSNIE NASZEJ CHOROBY. MOJA CHOROBA ZACZELA SIE W 1997 ROKU PRZEZ WYPALENIE LASEROWE GUZA NA STRUNIE GLOSOWEJ. MOZE ZEBYM NIE PALIL TOBY BYLO DOBRZE ALE POPALALEM I DOSZLO DO NAJGORSZEGO.PO KONSULTACJI U ORDYNATORA ODDZIALU ZAPADL WYROK RAK KRTANI I TO NAPISANY LITERAMI NA WYSOKOSC 2 CM. SZOK,................ ALE NIE BYLO WYBORU. ALBO OPERACJA ALBO SMIERC. MALO JEST CHYBA TAKICH CO SIE DECYDUJE NA SMIERC. JA BYLEM OPEROWANY W 2008 ROKU W POZNANIU NA PRZYBYSZEWSKIEGO. PODCZAS OPERACJI WSZCZEPIONO MI PROTESKE "PROVOX" ZEBYM MOGL MOWIC. NASTEPNIE BYLA RADIOTERAPIA, PODCZAS KTOREJ PROTESKA ROZPADLA SIE NA DWIE CZESCI. JEDNA CZESC DOSTALA SIE DO PRZELYKU, A DRUGA DO TCHAWICY. NIE BYLO INNEGO WYJSCIA TYLKO PONOWNE OPERACJE. W SUMIE LEZALEM 4 RAZY NA STOLE OPERACYJNYM ZANIM TO WSZYSTKO USUNELI, A NA DODATEK MIALEM JESZCZE ZIARNINE, KTORA TEZ USUWALI. TO TAK W TELEGRAFICZNYM SKROCIE ODNOSNIE MOJEJ CHOROBY. JESLI KTOS CHCIALBY SIE COS WIECEJ DOWIEDZIEC TO PROSZE PISAC TU LUB NA MAIL : hflorkowski@wp.pl
« Ostatnia zmiana: Stycznia 29, 2013, 13:23:49 wysłana przez heniek50 »

teresa

  • Gość
Odp: Przykładowe wydarzenie Temat
« Odpowiedź #2 dnia: Stycznia 29, 2013, 14:46:38 »
Henio zaczął to może i ja napisze trochę o sobie.Moja historia zaczeła sie po porodzie ostatniego dzecka czyli 12 lat temu .Gdy zaszłam w ciązę nie miałam żadnych dolegliwości ale gdy urodziłam zaczęło się od zwykłego bólu gardła.POtem wydawało się ze bola mnie zęby, ucho .Byłam prywatnie u llaryngologa ale ten do krtani nie zajrzał? po miesięcu nie mogłam jeść połykać swobodnie jadłam tylko płynne zupy itd.GDY poszłam do następnego laryngologa  to guz na nagłośni był już taki duży,ze zaraz skierowano mnie do szpitala pobrano wycinek i po 7 dniach już był wynik.Operację usunięcia krtani miałam w gdyni w szpitalu miejskim.po 2 tygodniach wypisano mnie i skierowano na radioterapie miałam 32 lampy.Dojeżdałam ,a miałam 70 km do Gdyni redłowa ,poprostu chciałam być z dziećmi szczególnie z najmłodszym bo miał zaledwie nie całe 4 miesiace.w sumie było jeszzce 2 starszych dzieci ,chodzacych do szkoły .lampy znosiłam nie najlepiej byłam osłabiona bardzo, bo organizm po porodzie  wiadomo ,ale bogu dzieki żyję do dziś nie było wznowy ,jeżdże na kontrole teraz raz na rok .to moja opowieśc ,Moze ktos jeszcze dołaczy do nas? i opowie coś o sobie? pozdrawiam.acha co zas do mowy zastępczej to tak jest jak pisałam uczyłam sie całkiem sama w domu ,nigdzie nie jeżdziłąm,mówię ale moja mowa jest inna niż przełykowa tak mi powiedziano na turnusie..
« Ostatnia zmiana: Stycznia 29, 2013, 15:09:27 wysłana przez teresa »

 

Copyright © Mówimy bez krtani